Zjazd oblackiego wolontariatu misyjnego po podróży

Nie wiem, jak to się stało, ale dałam się namówić koleżance na udział w zjeździe wolontariatu. Poszłam tam zupełnie nieświadoma tego, co mnie czeka. W zasadzie mogę powiedzieć, że poszłam tam dla towarzystwa.

Podróże misyjne i wsparcie misjonarzy

podróże misyjneZa to wyszłam zdecydowanie mądrzejsza i do tego zastanawiając się nad tym, jak pokierować własnym życiem. Wolontariat misyjny organizuje prokura misyjna. Osoby, które chcą służyć swoją pomocą na misjach, muszą się do tego bardzo dobrze przygotować. I nie mam tu na myśli bynajmniej szczepień, czy ubezpieczenia, ale przede wszystkim nastawienie psychiczne i przygotowanie duchowe. Zjazd wolontariatu, na który trafiłam, był pierwszym z pięciu etapów przygotowania do wakacyjnego wyjazdu na misje oblackie do Kamerunu. Wyjątkowo szybko złapałam kontakt z uczestniczącymi w nim osobami. Przyznam, że wolontariusze oraz ojcowie oblaci, tak charyzmatycznie opowiadali o swoich doświadczeniach, że zapragnęłam być częścią tego zgromadzenia i razem wspierać misjonarzy i ich dobroczynne podróże misyjne. Pomimo tego, że nigdy nie udzielałam się zbyt mocno w kręgach kościelnych, a właściwie ograniczałam się do udziału w mszach i spotkaniach biblijnych, tego dnia zapragnęłam zrobić coś więcej. Oczywiście nie ruszę zaraz do krajów misyjnych uczyć dzieci, budować szkoły itp. Nie jestem jeszcze na to gotowa. Zresztą warunkiem jest ukończenie osiemnastu lat. Nie mniej postanowiłam zmienić podejście do życia, przewartościować je. Na początek planuję przyłożyć się porządnie do nauki. Myślę, że w przyszłości mogłabym wyjechać na misje i zająć się nauką dzieci w krajach misyjnych.

Bo choć nam trudno jest to sobie wyobrazić, niektóre dzieci nie mają możliwości kształcić się nawet na poziomie podstawowym. Cieszę się, że trafiłam na to spotkanie i szczerze mam nadzieję, że zapał do działania, z którym je opuściłam, nie okaże się słomianym zapałem.